wtorek, 31 stycznia 2017

R.I.P Słuchawki.

Witam was ponownie, to znowu ja. Spytacie się pewnie czemu post pojawia się tak wcześnie. Ponieważ stała się rzecz straszna, która nie może długo czekać bo wyniszcza mnie od środka. Nasuwa się pytanie : Co ci się takiego strasznego stało najinteligentniejszy, najprzystojniejszy, (taki przystojny że do tej pory nie znalazł dziewczyny...) oraz najskromniejszy twórco tego jakże fascynującego bloga? Dojdę do tego później, najpierw zacznijmy wszystko od początku dnia dzisiejszego.
Obudziłem się znowu o godzinie czwartej, tym razem nie była to wina budzika, tak zwyczajnie się obudziłem bez powodu, spojrzałem na zegarek, myślę sobie ,,cholera znowu'' po czym położyłem się do łóżka jeszcze raz. Gdyby było tak pięknie i mógłbym zwyczajnie zasnąć, (i się nie obudzić...) no ale jest jeden problem, kiedy ja już wstanę to za cholerę nie położę się spać. No ale czemu się nie położysz przecież chciałeś, co nie? Problem polega na tym że ja chcę spać, no ale nie chcę... Za bardzo to zdanie sensu nie miało, więc przemyślmy to zdanie bardziej filozoficznie. Pierwsza część zdania mówi o tym że chcę spać, jest to moje ciało. Tymczasem moja forma wewnętrzna forma, zwana powszechnie jako dusza wcale sobie tego nie życzy. Wychodzi na to że sam zmuszam się do snu mimo że wcale go nie chcę, równocześnie go chcąc... Więc przeleżałem 3 godziny wpatrzony w sufit, wybiła godzina siódma, nastąpił czas porannych rytuałów (mam na myśli mycie zębów i jedzenie śniadania, zboczuchy...) Potem nadszedł czas na ubranie się i wyjście do szkoły. Tym razem już nikt się z nikim nie witał. Czemu? Ponieważ dzisiaj była rzeźba, a jako że nic nie robimy, tylko lepimy z gliny, to większość uznała to za nikomu niepotrzebną lekcję (mają rację, no cholera uczysz się rzeźby w szkole a kończysz jako projektant krasnalów ogrodowych...) Jako że byłem sam i nikt mnie nie widział poza wielkim okiem woźnego, które zagląda w najciemniejsze zakamarki archiwum. W takim razie jak umknąć mu z pola widzenia? Odpowiedź jest banalna, toaleta. Problemem jest to, że do toalety w każdym momencie może ktoś wejść, na przykład grupka piątoklasistów chcąca zapalić papierosa, ale i na to znalazłem sposób. Niedaleko sali rzeźbiarskiej znajduje się toaleta zamykana od wewnątrz przez drzwi główne, mało w niej miejsca, więc zawsze będzie pewność że nikt tam nie będzie siedzieć na dłużej niż dwie minuty (poza mną bo ja siedzę tam całą przerwę...). Po lekcjach rzeźby nadszedł język polski a wraz z nim rozprawka o papieżu polaku. Potem informatyka, na której nic nie robiłem ze względu na to, że temat skończyłem jeszcze przed przerwą świąteczną... Nastąpiła godzinna przerwa, chciałem spędzić ją na słuchaniu muzyki, no ale się nie udało. Czemu? WY MACIE CZELNOŚĆ SIĘ PYTAĆ CZEMU?! Spokojnie, ja jestem spokojny, przejdźmy przez to łagodnie... Słuchawki mi się rozpierdoliły... Powiecie że nic się nie stało, to tylko słuchawki, kupisz sobie nowe. Ja wam za to powiem, że mam już dosyć to była już ósma para. Jeszcze żadne nie wytrzymały dłużej niż miesiąc, oprócz moich starych dobrych słuchawek z lat dziewięćdziesiątych, które otrzymałem po ojcu, działają one bez zarzutu, jedyny problem jest taki że nie są kompatybilne z moim telefonem. Spróbujcie mi teraz powiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak postarzanie produktów... Znając życie znajdą się tacy co powiedzą że to moja wina bo o nie nie dbam, ale zapewniam was, ci co tak myślicie, nie macie racji, słuchawki posiadały własny futerał, były wciągane tylko w wyjątkowych sytuacjach zawsze dbałem żeby chinch przypadkiem nie ucierpiał. Mimo to się kurwa rozpieprzyły... Dalej nic wartego uwagi się nie zdarzyło poza odwołaniem sprawdzianu z geografii. To tyle na dziś nie chcę pisać za długich postów bo nikomu się nie będzie chciało tego czytać. Żegnam się z wami, dziękuję.

2 komentarze:

  1. Tak to jest z tymi słuchawkami, coś o tym wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety, cywilizacja woli stać w miejscu i pogarszać jakość swoich produktów, tylko po to żeby więcej zarobić na ich sprzedaży...

    OdpowiedzUsuń