poniedziałek, 2 stycznia 2017

,,Obudziłem się''

Witam cię mój nieistniejący obserwatorze, będącym wytworem mojej wyobraźni. Przyszedłeś tu, a raczej to ja cię tu skierowałem i to nie przypadkiem, abyś dzielił się dobrą nowiną o powstaniu tego bloga, zwanego Dziennikiem Plastyka, czyli mnie... Teraz nasuwa myśl : ,,Skoro prowadzi bloga o swoim życiu, musi się coś ciekawego dziać! '' Nie w tym wypadku, moje życie jest nudne i nie ma sensu. W takim razie czemu piszę bloga?
Odpowiedź jest prosta, ponieważ mam ręce, gdybym ich nie miał, nie mógłbym być tu z tobą i pisać postów, które utrwalisz sobie w mózgu, należącym do twojego ciała. Więc na wstępie chciałbym powiedzieć że chodzę do trzeciej gimnazjum i jestem głupi bo mam elektrownie jądrowe na czole i żadna dziewczyna mnie nie chce... Dzisiaj nadszedł koniec przerwy świątecznej, jak już wiecie, ale nie dla wszystkich. Mówiąc ,,Nie dla wszystkich'' mam na myśli, że nie dla mnie, ponieważ wracam dopiero dziewiątego a szesnastego mam znowu przerwę.Jako że mam aż tyle czasu wolnego, zaspamuję tą witrynę swoimi interesującymi historiami i przemyśleniami. Zaczynajmy. Dzisiaj obudziłem się o ósmej i poszedłem spać dalej. Obudziłem się o dziewiątej, poszedłem spać dalej. Obudziłem się o dziesiątej, wstałem z łóżka, położyłem się jeszcze raz, poszedłem spać dalej. Obudziłem się o jedenastej, wstałem, ubrałem się i poszedłem spać dalej. Obudziłem się o dwunastej, wstałem, poszedłem umyć zęby, wróciłem do łóżka, poszedłem spać dalej... Obudziłem się o trzynastej, wstałem, zjadłem kanapkę, wróciłem do łóżka, poszedłem spać dalej... Nastała godzina czternasta, obudziłem się, spojrzałem na zegarek, myślę sobie ,,Cholera'' i idę spać dalej... Po chwili jednak się rozmyśliłem i jednak wstałem... Tym razem już nie wróciłem do łóżka bo ktoś musiał zjeść obiad... Więc zjadłem, poszedłem się położyć, ale nie w łóżku, tylko na podłodze. To bardzo przyjemne uczucie kiedy leżysz i napierdala cię brzuch z przejedzenia, bardzo przyjemne. Po czasie brzuch przestał boleć i wstałem z podłogi. Jak już to zrobiłem pomyślałem że na podłodze było wygodniej niż teraz jak stoję... Więc położyłem się jeszcze raz. Minęło pół godziny, przyszedł młodszy brat i zaczął mnie ciągać za rękę, żebym mu włączył telewizor, ze względu na to że sam się boi bo podczas włączania maszyna wydaje dziwne odgłosy... Dalej już się nie położyłem, tym razem wziąłem telefon i zrobiłem sobie selfie na snapchata z psim ryjem, dobra starczy tego aż tak nisko nie upadłem, nie licząc tego upadku na podłogę, ale nie mam zamiaru robić sobie selfie, a co gorsza na snapchacie z psim ryjem. Żegnam się z wami, dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz