niedziela, 29 stycznia 2017

Brat u fryzjera

Witam… Tak wciąż tu jestem, zrobiłem bardzo długą przerwę, to prawda, straciłem całą widownię, o ile jakąś miałem, to też prawda i jestem tępym idiotą, to również jest prawdą. Co mnie skusiło żeby wrócić tu znowu? Szczerze, nie mam pojęcia tak mi się smutno zrobiło, ale nie tak smutno, że smutno, tylko smutno, że smutno smutno… Więc wróciłem na tego bloga, aby pogrążyć się w smutku jeszcze bardziej, szczególnie że kończą się ferie i trzeba będzie wracać do szkoły.
Normalnie bym się cieszył bo jedyne co robiłem przez ten czas to leżałem na łóżku i nic nie robiłem, ale całe dwa tygodnie mam zawalone w sprawdzianach, no nie za ciekawie wam powiem. Jakoś przeżyję i wierzę w to mocno mimo że mi bardzo smutno.  Nie chodziłem do szkoły przez cały miesiąc, rozleniwiłem się jak świnia i nie mam zamiaru ruszyć dupy sprzed komputera, ponieważ wolę pisać ten post zamiast iść wcześniej spać i mieć chociaż trochę energii na jutro… Żeby nie skończyć tak szybko tego wpisu, postanowiłem, że opiszę jedną z sytuacji, która przydarzyła mi się przez ten jakże dobrze spędzony czas. Wszystko się zaczęło od wizyty u fryzjera.  ,,O mój boże! Do fryzjera? Musiałeś mieć niezłe kłaki! Chewbaccca pewnie byłeś xD hehe…”  No właśnie nie, to brat był u fryzjera, serdecznie mu współczuję (fryzjerowi oczywiście). Żaden fryzjer nie chciałby spotkać się z moim bratem. Robi wszystko, żeby nie dać się ściąć, mimo że to nieuniknione. Skończyło się na tym że podano mu pigułki nasenne i obcięto mu włosy… No dobra wcale tak nie było, no ale mogło być. Nie dał się obciąć tylko na początku, ale tylko dlatego że mnie tam nie było… Otóż ja nie miałem zamiaru z nim tam jechać, głównie dlatego, żeby ten non stop się nie odwracał w moją stronę i machał krzycząc ,,cześć debilu” Prawda jest taka im pokolenie młodsze tym ma mniej szacunku do rodziny i jest bardziej spierdolone. Więc jak już on tam pojechał, to ja siedziałem w domu i ćwiczyłem swoje nieistniejące umiejętności wokalne. 15 minut po wyjeździe zaczął dzwonić telefon, odebrałem. To tyle z tej jakże interesującej sytuacji, żegnam się z wami, nie…  No dobrze, więc odebrałem, usłyszałem krzyk, krzyk kobiety, okazało się że to moja matka. Zapytacie pewnie z jakiego powodu taka zdenerwowana była jej osoba, jak trudno się spodziewać z powodu brata… Tym razem brat miał straszny powód do krzyku, jak już pisałem, mnie tam nie było. Pewnie się zapytacie, czemu on tak chciał, żebym tam był ? Bał się że usunę mu konto w jego najważniejszej grze bez której nie umie żyć… Prawda jest taka że nigdy nie miałem zamiaru m tego usuwać bo mam zdrowy rozum i nie chcę tracić swojego słuchu. Więc matka zaczęła się drzeć, żebym natychmiast tam przyszedł. Jako że do fryzjera miałem w miarę blisko, to szybko się ubrałem i wyszedłem. Kiedy udało mi się już dojść na miejsce, ten natychmiast zaczął ryczeć jeszcze bardziej niż przedtem i wyzywać mnie od idioty. ,,Proszę synku, przyjdź do brata, on musi się obciąć a bez ciebie nie może”. Gówno prawda. Po dwóch godzinach wizyta została zakończona, trzeba było zapłacić podwójnie a mój ,,kochany” braciszek zaczął się znowu wydzierać, że nie podoba mu się fryzura, ale tym razem nie wyzywał już mnie, teraz miał pretensje do autora tej przepięknej stylizacji. Resztę dnia spędził siedząc w czapce, żeby nikt przypadkiem nie zobaczył jego fryzury…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz