czwartek, 9 lutego 2017

Yyyyyyyy...

Witam was raz kolejny. Tuż za mną stoi mój kochany, wrzeszczący na cały dom brat... Z jakiego powodu wrzeszczy? Odłączyłem mu telewizor... Uważacie mnie pewnie za człowieka złego, niekochającego rodzeństwa swego jedynego... No ale jakieś środki trzeba podjąć. Dziecko siedzi cały dzień przed komputerem, kiedy zostanie odgoniony przechodzi na telewizor. Nie potrafi uszanować innych, uważa że to on jest panem tego świata i nie odrabia prac domowych a złe oceny z dziennika wymazuje. Dobrze starczy, to nie mój brat będzie głównym tematem dzisiejszej rozmowy. Zacznijmy wszystko od początku. Obudziłem się, o sami wiecie której godzinie, więc nie będę przedłużał tego wątku, mimo że właśnie to robię, pisząc o tym, że już o tym wiecie i nie ma sensu tego zwiększać ilości tekstu, po czym dodałem, że taką czynność wykonuję a potem.... Dobra starczy teraz już przejdźmy do mojego dnia w szkole...

środa, 8 lutego 2017

Skrzynka walentynkowa.

Witajcie. Nadszedł kolejny dzień a wraz z nim kolejny fenomenalny post. Dzisiaj opowiem wam o dniu dzisiejszym. Wczoraj napisałem o odrębności, mimo że miała być historia mojego dnia. No ale niestety nic się nie zadziało, za to dzisiaj wręcz przeciwnie. Obudziłem o godzinie piątej, po czym poszedłem spać dalej. Wstałem dopiero o godzinie siódmej. Wyglądało to mniej więcej tak: Patrzę się na zegarek, odwracam wzrok, spoglądam jeszcze raz... po chwili dotarło do mnie, która jest godzina i ruszyłem jak z torpedy.

wtorek, 7 lutego 2017

Odrębność.

Witam was ponownie pod kolejnym z bezsensownych, nikomu do niczego nieprzydatnych postów. Kogo w końcu istnieje dziennik zupełnie obcej mu osoby?  Równie dobrze mógłbym prowadzić blog modowy i zdobyć rzeszę dwunastoletnich fanek, które chcą zostać modelkami, doprowadzając się do śmierci głodowej...

poniedziałek, 6 lutego 2017

O woźnym, który został nauczycielem.

Witajcie to znowu ja. Właśnie wróciłem ze szkoły... Dzisiejszy dzień nie był tym z radośniejszych. Jedyny moment, w którym się cieszyłem, to moment zakończenia lekcji. Jesteście ciekawi co jest powodem smutku wypełniającego moje serce po brzegi? Oczywiście pan woźny i ,,mój ulubiony przedmiot'' (czyt. najbardziej znienawidzona przeze mnie lekcja, stworzona do niszczenia ambicji przyszłych licealistów.) Wszystko zaczęło się, kiedy szedłem do klasy...

niedziela, 5 lutego 2017

Bony do H&M, darmowe doładowania, oraz igraszki nauczycieli z uczniami.

Dzisiaj też nie ma szkoły... Jako że jeszcze jest weekend, to nadal wypada opowiedzieć jakąś historię z dzieciństwa, ewentualnie mogę rozmyślać nad naszym istnieniem. Nie wydaję mi się że to drugie będzie dobrą opcją, ze względu na to że aktualnie to robię wygląda to mniej więcej tak ''...'' Na samą myśl o moim istnieniu ogarnia mnie wewnętrzna pustka. Właśnie minęło kolejne pięć minut i w końcu zostałem natchniony. Dzisiaj sobie porozmawiamy o ludzkiej głupocie w internecie.

sobota, 4 lutego 2017

Dlaczego jestem ateistą?

Witajcie, dziś jest sobota, w sobotę nie odbywają się lekcje. Wiecie co to oznacza? Opowiem wam kolejną historię z mojego dzieciństwa. Zrobiłbym przemyślenia na jakiś temat, no ale za bardzo nie wiem jaki ten temat mógłby być. Jeśli uważacie że znacie fenomenalny temat dyskusji na jutro, nie krępujcie się piszcie, ja w tym czasie postaram się go zrealizować, o ile będzie to możliwe... Teraz wypadałoby napisać o czym będzie ta historia, prawda jest taka, że przeczytacie tytuł i wszystko będzie jasne, no ale i tak napiszę, na wypadek gdyby ktoś nie przeczytał. Dzisiaj opowiem wam o tym jak przestałem wierzyć w Boga. Jeśli ktoś z was tu obecnych jest przesadnym katolikiem, radzę mu natychmiast wyłączenie tego wpisu, w przeciwnym wypadku jego uczucia religijne mogą ucierpieć.

piątek, 3 lutego 2017

Smutna historia miłości mojej jedynej.

Czasami przychodzi taki moment w życiu blogera, kiedy zwyczajnie zaczyna mu brakować pomysłów na kolejne posty. Ja pomysłów nie potrzebuję, bo to życie tworzy kolejne z nich, ale są dni, w których nic ciekawego nie ma miejsca. Mógłbym w te dni nie dodawać kolejnych wpisów, ale nie mam zamiaru tracić swoich czytelników, zdaję sobie sprawę, że i tak nikt tego nie czyta bo odstrasza ich sam wstęp, no ale nic na to nie poradzę, taki mam styl pisania. Jak już piszę o tych dniach, to musi być jakiś tego powód. Zastanawiacie się jaki?